5. CZEGO NIE POWIE CI RÓŻDŻKARZ
Na napisanie tego rozdziału decyduję się świadomie i uważam, że bez uwzględnienia aspektu teologicznego opracowanie będzie niepełne. Badania i eksperymenty wykazały, bowiem wyjątkowo silne zaangażowanie psychiki i wyobraźni w proces poszukiwania tzw. żył wodnych. W rozważaniach opieram się na cyklu audycji Radia Watykańskiego pod tytułem: "Rozeznawanie niechrześcijańskich postaw" autorstwa ks. Aleksandra Posackiego S.J. [6], z którym pozostaję w kontakcie telefonicznym. Polecam też kasetę video autorstwa ks. Jaqcuesa Verlinde, p.t. "Pan Bóg mnie ocalił" [7]. Autorem jest Belg, który na podstawie własnych doświadczeń mówi o niebezpieczeństwach związanych z uprawianiem między innymi różdżkarstwa i wahadlarstwa.
Bezkrytyczna wiara w mity
Dlaczego tak się dzieje, że tylu ludzi bezkrytycznie wierzy w istnienie i szkodliwość tzw. żył wodnych, w różdżkarstwo i jego nieograniczone możliwości?
Irracjonalna wiara w istnienie, tzw. żył wodnych utrzymuje się od setek, a może nawet tysięcy lat, mimo że geologia i hydrogeologia zaprzeczają ich istnieniu. W podręcznikach naukowych pojęcie żyły wodnej w ogóle nie figuruje. Cały szereg publikacji różdżkarskich można zakwalifikować do literatury pseudonaukowej, opartej wyłącznie na fantazji autorów.
Wytłumaczenie zjawisk paranormalnych
Z teologicznego punktu widzenia, jak podaje ks. A. Posacki [6], istnieją trzy sposoby wytłumaczenia zjawisk paranormalnych, do których zaliczamy różdżkarstwo:
1. Hipoteza oszustwa
(świadoma manipulacja dokonywana przez różdżkarza).
Osobiście przyjaźniłem się z wieloma różdżkarzami i dlatego nie jest mi łatwo dokonywać krytyki ich działalności. Sądzę, że w większości starali się oni uczciwie wykonywać doświadczenia i szczerze wierzyli, podobnie jak i my w początkowym okresie naszych badań, w otrzymane rezultaty. Muszę jednak wspomnieć, że i w mojej obecności dokonywano świadomego fałszowania wyników. Na pewno jednak nie można tłumaczyć wszystkich rezultatów osiąganych przez różdżkarzy wyłącznie oszustwem.
2. Hipoteza sił naturalnych
(tłumaczących zjawisko różdżkarstwa).
W czasie moich prawie dziesięcioletnich badań nad radiestezją nie wykryliśmy żadnych znanych sił naturalnych, a zwłaszcza obecności fal elektromagnetycznych, które mogłyby tłumaczyć występowanie efektu różdżkarskiego. W fenomenie radiestezji, jak wspomina Taylor, mamy natomiast do czynienia przede wszystkim ze zjawiskiem sugestii, autosugestii, pamięci podświadomej oraz wieloma innymi efektami psychologicznymi o podobnym podłożu. Musimy też uwzględnić zależności pozostające jedynie w sferze wyobraźni, niepowiązane z realnymi zjawiskami fizycznymi. Wracając jednak do zagadnień fizycznych współczesna fizyka zna cztery rodzaje oddziaływań [8-10]:
- GRAWITACJA
- ODDZIAŁYWANIA ELEKTROMAGNETYCZNE
- ODDZIAŁYWANIA SŁABE (JĄDROWE)
- ODDZIAŁYWANIA SILNE (JĄDROWE)
Jeżeli siłę oddziaływania jądrowego przyjmiemy za 1 (we wnętrzu jądra atomowego wyniesie ono około 10-15 Newtona), to oddziaływanie elektromagnetyczne wewnątrz jądra atomowego będzie około 100 razy słabsze, oddziaływanie jądrowe słabe, około miliard razy słabsze (10 9 ), a oddziaływanie grawitacyjne aż 1039 razy słabsze (jedynka z 39 zerami). Oddziaływania jądrowe silne i słabe są siłami o bardzo małym zasięgu, działającymi wewnątrz jądra atomowego o średnicy zaledwie 10-15 m w przypadku atomu wodoru. Siły grawitacji są z kolei bardzo słabe. Siły przyciągania grawitacyjnego i przyciągania bądź odpychania pomiędzy ładunkami elektrycznymi mają tę wspólną własność, że maleją z kwadratem odległości. Siły jądrowe słabną znacznie szybciej. Aby to zilustrować posłużę się przykładem. Jeżeli weźmiemy dwa jądra atomu wodoru (protony), to siła przyciągania grawitacyjnego z odległości 4 cm będzie taka jak ich wzajemne odpychanie na skutek działania ładunków elektrycznych umieszczonych między ziemią, a najbliższą gwiazdą, odległą od nas o 4 lata świetlne. Jeżeli jednak oddziaływania grawitacyjne są tak słabe, to, dlaczego w życiu codziennym spotykamy się właśnie z nimi, a nie z siłami pochodzącymi od ładunków elektrycznych?
Po pierwsze: ładunki są bardzo dokładnie skompensowane - każdemu ładunkowi dodatniemu odpowiada ładunek ujemny.
Po drugie: masa Ziemi jest bardzo duża i wynosi 6 x 1024 kg. Dla przykładu: gdyby chcieć przetransportować tak ogromną masę przy pomocy statków o nośności miliona ton, załadowywanych, co sekundę, to potrzeba by na takie przedsięwzięcie 200 milionów lat. Rozważmy jeszcze oddziaływania grawitacyjne zachodzące między żyłą mokrego piasku o gęstości 40 kg/m na różdżkarza o masie 70 kg, którego środek ciała znajduje się w odległości 1,5 m od osi żyły. Siła grawitacji wyniesie 3,9 x 10 -7 Newtona, co odpowiada przyciąganiu przez ziemię pyłka o masie 40 mikrogramów (np. kropli wody o średnicy 0,424 mm). Każdy powiew wiatru, bicie serca i pulsowanie krwi bardziej się zaznaczy niż efekt grawitacyjnego oddziaływania żyły mokrego piasku. Z tego względu w naszych rozważaniach nad różdżkarstwem wspomniane siły możemy, więc pominąć. Pozostają, zatem oddziaływania elektromagnetyczne, które, jak pokazałem wyżej, również nie tłumaczą teorii promieniowania tzw. żyły wodnej. Intensywne prace prowadzone w laboratoriach całego świata i coraz bardziej skomplikowana aparatura badawcza nie dają nam dziś żadnych podstaw do konieczności zakładania istnienia nowej siły, wykraczającej poza wspomniane wyżej cztery rodzaje oddziaływań, wystarczających w zupełności do opisu otaczającej nas makroskopowej rzeczywistości. Co prawda niektóre teorie wielkiej unifikacji przewidują możliwość istnienia jeszcze jednej siły, która jednak z założenia ma się charakteryzować nadzwyczaj małym zasięgiem, tryliony razy mniejszym od średnicy jądra atomowego? Siła ta nie może, więc mieć żadnego znaczenia w omawianych przez nas zagadnieniach.
Musimy pamiętać, że każda nauka zajmuje się nie tylko potencjalnymi możliwościami, ale i samoograniczeniem. I tak na przykład współczesny poziom wiedzy wyklucza już możliwość zbudowania perpetuum mobile czy alchemiczne mrzonki przemiany metali w złoto, nad którymi trudziły się kiedyś daremnie wielkie umysły badaczy. Nawet w tak sformalizowanej dziedzinie nauki, jaką jest matematyka istnieje twierdzenie Goedla, które mówi o niemożliwości udowodnienia pewnych twierdzeń. Podobnie poziom energii, z jakim mamy do czynienia przy sączeniu się wody przez piasek, nie pozwala nam oczekiwać nowych spektakularnych zjawisk fizycznych, które dziś miałyby się wymykać współczesnemu aparatowi badawczemu nauki.
Tak, więc wyniki własne, jak i publikacje innych naukowców, np. prof. Andrzeja Wróblewskiego [2] i wyniki prac dr hab. Jana Jeża [3,4], zmuszają mnie do całkowitego odrzucenia hipotezy sił naturalnych mających uzasadniać możliwości wykrywania wody przez różdżkarzy.
3. Hipoteza ingerencji sił nadnaturalnych
(Teologiczna)
Jest to hipoteza uwzględniająca możliwość oddziaływania duchów inteligentnych, istot niematerialnych obdarzonych inteligencją oraz wolą. Mógłby ktoś twierdzić, że również i ta hipoteza jest próbą tłumaczenia nieznanego przez nieznane. Jestem jednak człowiekiem wierzącym i dla mnie świat duchowy opisany w Piśmie Świętym jest światem jak najbardziej realnym. Zresztą fizykowi XX wieku trudno pozostać ateistą, tzn. człowiekiem, który wierzy w nieistnienie Boga, zwłaszcza wobec ostatnich wyników z dziedziny fizyki mikroskopowej i kosmologii. W najnowszych interpretacjach mechaniki kwantowej, jak i modelach wszechświata jako całości [13], dochodzi się wyraźnie do pojęcia istnienia Boga, będącego najprostszym wytłumaczeniem zaobserwowanych zjawisk [14,15]. Fizyka odeszła również od zasady przyczynowości w takim ujęciu, które nie pozwalało na istnienie wolnej woli i nie uwzględniało bezpośredniego działania Boga w przyrodzie. Zagadka istnienia życia i jego powstania ciągle nie jest wyjaśniona. Wiele faktów z historii ewolucji wskazuje na celowe działanie, a odkrycia archeologii i biblistyki (np. w Qumran) potwierdzają historyczność Pisma Świętego.
Dawniej uważałem, że szereg dziedzin parapsychologii opiera się na siłach naturalnych, a badania nad różdżkarstwem, zjawiskiem, jak wówczas sądziłem, osadzonym głęboko w realiach fizyki, pozwolą nam na wyjaśnienie wielu tajemnic. Dlatego praca naszego zespołu szła w kierunku potwierdzenia naukowych podstaw tego zjawiska. Jak już obszernie opisałem w poprzednim rozdziale, wyniki naszych badań nie dają żadnych podstaw, by zjawiska różdżkarskie mogły zostać uzasadnione naukowo?
W ramach hipotezy nadnaturalnej różdżkarstwo możemy próbować uzasadnić następująco:
# 3.1. Różdżkarstwo jest wywołane ingerencją Boga lub aniołów.
Mam na myśli byty przychylne człowiekowi i pomagające jemu w zbawieniu (List do Hebrajczyków Hbr 1,14). Myślę, że takie ingerencje - choć oczywiście możliwe - zdarzają się sporadycznie. Generalnie sądzę jednak (a życiorysy tysięcy świętych to potwierdzają), że Bóg ma znacznie szersze i bezpieczniejsze dla ludzi, możliwości oddziaływania niż te, które nam oferuje radiestezja. Postawa głębokiego życia sakramentalnego i szczera modlitwa oraz wynikająca z nich postawa zawierzenia, będzie sprzyjać rozwiązywaniu naszych problemów przez kochającego nas Boga. Wszystko to, bez konieczności angażowania się w różne dziedziny okultyzmu, a więc i w radiestezję.
# 3.2. Różdżkarstwo jest wywołane ingerencją bytów duchowych wrogich człowiekowi.
Ta hipoteza wydaje się najbardziej prawdopodobna. Jak podaje Kardynał Suenens w swoim opracowaniu "Odnowa charyzmatyczna, a moce ciemności", ochronny parasol wiary zabezpiecza nas przed działaniem szatana i jego sług, czyli demonów? Siły te czynią nieustanne wysiłki, aby nas stamtąd wyciągnąć. W tym celu podważają naszą wiarę i podsuwają nam jakieś zjawiska i fenomeny noszące znamiona ciekawostek, a nawet pozory naukowości. Często też kontakt z siłami nadnaturalnymi niewiadomego pochodzenia zaczyna się przez techniki stosowane w radiestezji. Zdają sobie w pełni sprawę, że podobnie jak we wszystkich zjawiskach paranormalnych, szatan i jego demony mają duże możliwości, aby wpływać na człowieka i próbować go omamić, posiąść i zdobyć dla siebie. I choć nie można tego łatwo zweryfikować, to jednak właśnie, dlatego zajmowanie się radiestezją uważam za niebezpieczne. Kiedy prowadziliśmy nasze eksperymenty w warunkach zaostrzonej kontroli, otrzymaliśmy wyniki sprzeczne ze sobą? Oczywiście rozumiem, że dla wielu osób zajmowanie się radiestezją może wynikać z chęci bezinteresownej pomocy innym, jednak i one nie są wolne od tych zagrożeń.
Czym zajmują się radiesteci?
Skompromitowane w naszych oczach poszukiwanie tzw. żył wodnych stanowi zaledwie część aktywności ludzi związanych z radiestezją. Według literatury zajmują się oni także diagnozą chorób, ich leczeniem przy pomocy wahadełka, nierzadko również na odległość, ustalaniem przydatności spożywanych pokarmów, odnajdywaniem zagubionych przedmiotów i osób oraz zwykłym wróżbiarstwem, niebezpiecznie przypominającym eksperymenty spirytystów z wirującymi stolikami.
Spirytyzm i wirujące stoliki
Zagadkowy jest mechanizm uzyskiwania odpowiedzi w radiestezji. Wahadlarz stawia pytanie sformułowane w taki sposób, aby możliwa była wyłącznie odpowiedź: "tak" lub "nie". Zabieg ten sprawia wrażenie, że radiesteta traktuje wahadełko jako istotę inteligentną, mogącą udzielać odpowiedzi w sprawach dotyczących również wydarzeń z odległej przyszłości. Różdżkarz najczęściej tłumaczy swoje umiejętności odpowiedziami udzielanymi jakoby przez jego podświadomość, która, nie wiadomo, dlaczego, ma mieć wgląd nawet w przyszłe wydarzenia. (Zastanawia jednak fakt stawiania pytań adresowanych tak, jakby wahadełko było istotą inteligentną.) Stąd już tylko krok dzieli nas od przyjęcia hipotezy, że odpowiedzi udzielane są faktycznie przez byty inteligentne, które słyszą zadawane pytania i komunikują się z nami za pośrednictwem wahadełka i różdżki tak jak to robią przy pomocy wirujących stolików. Trzeba jednak zadać pytanie: Czy są to istoty przychylne człowiekowi? Co do pomocy, i to konkretnej, ze strony Pana Boga, aniołów i świętych wiemy dużo i każdy chrześcijanin mógłby podać wiele faktów ze swojego życia? O tym, o co i w jaki sposób mamy prosić byty duchowe dobre, wystarczająco dużo i wyraźnie mówi nam Pan Jezus, a Pismo Święte jest tu z pewnością najcenniejszym i najprawdziwszym źródłem. Nigdzie nie znajdziemy w nim jakichkolwiek stwierdzeń czy sugestii, aby pytać i prosić Pana Boga o pomoc poprzez różdżkę czy wahadełko (podobnie jak i inne tego typu "narzędzia").
Niezaprzeczalnym faktem jest to, że osoba posługująca się wahadełkiem potrafi często podawać informacje zawierające sporą dozę wiadomości prawdziwych. Interesującą historię opowiadał mi znajomy, aresztowany w stanie wojennym za redagowanie tajnej gazetki. W czasie przesłuchań poinformowano go o jednoczesnym aresztowaniu wszystkich jego pięciu kolegów. On sam przy pomocy wahadełka stwierdził, iż dwie z tych osób przebywają jednak na wolności i prawidłowo wymienił nazwisko jednej z nich. Faktem tym zupełnie zaskoczył służby bezpieczeństwa prowadzące przesłuchanie.
Test prawdy: szklanka wody i szklanka trucizny
Problem - a raczej niebezpieczeństwo - polega jednak na tym, że osoba posługująca się wahadełkiem nigdy nie potrafi rozgraniczyć, gdzie kończy się prawdziwa informacja, a zaczyna fantazja. Mimo to, w imię rzekomego dobra, często nie wzbrania się ona przed doradzaniem ludziom w dokonywaniu istotnych życiowo wyborów, takich jak wybór partnera w małżeństwie czy zmiana pracy. Myślę, że niewielu wahadlarzy zaryzykowałoby eksperyment polegający na zbadaniu wahadełkiem, która z dwóch szklanek zawiera truciznę a która nie. Wypicie zawartości jednej ze szklanek byłoby wówczas pewnym testem prawdziwości i wiarygodności stosowanej techniki. Jednocześnie wielu różdżkarzy nie waha się przed dobieraniem lekarstw dla swoich pacjentów, nie mogąc gwarantować trafności doboru. Jak przyznają, bowiem radiesteci, zawsze istnieje pewien znaczny margines błędu? Co gorsza, nie brakuje szaleńców, którzy decydują się nawet na wyrzucenie lekarstw istotnych dla życia, wierząc bardziej opinii radiestety niż lekarza?
Radiestezja okazała się fikcją
Nasze badania nad różdżkarstwem umożliwiały stosunkowo prostą weryfikację rezultatów. Zjawiska badane przez nas okazały się świadomą manipulacją bądź autosugestią, która dyskwalifikowała wiarygodność technik stosowanych przez różdżkarzy. Skoro ta część parapsychologii okazała się fikcją, to obawiam się, że pozostałe techniki ingerujące głęboko w psychikę pacjenta stanowią konkretne zagrożenie i poważne niebezpieczeństwo dla wszystkich, którzy się owym technikom poddają.
Inteligentna pułapka
Gdyby jakaś istota inteligentna, wroga człowiekowi, chciała go wciągnąć w pułapkę niebezpiecznych i ryzykownych eksperymentów parapsychologicznych, to sądzę, że zastosowałaby model działania zaobserwowany przez nas w dziedzinie radiestezji. Mechanizm jest prosty. Rezultaty pierwszych doświadczeń prowadzonych w dziedzinie różdżkarstwa wydają się być obiecujące i powtarzalne. Przy kontynuacji badań wyniki zaczynają się gmatwać. Wówczas, w celu ratowania swojej hipotezy, zainteresowany próbuje rozbudować teorię, wprowadzając dodatkowe założenia. Zastanawia się, czy przykładowo należy trzymać wahadełko w kierunku Północ-Południe lub Wschód-Zachód lub czy w pewnych sytuacjach lepiej stosować wahadełko mosiężne bądź drewniane z próbką materiału w środku, zwiększając tym samym stopień komplikacji teorii zjawiska. Człowiek starający się zachować obiektywizm będzie nadal otrzymywał wyniki w granicach prawdopodobieństwa. Jednak przy głębszym zaangażowaniu w praktyki różdżkarskie radiesteta zaczyna przypuszczać, że dysponuje jakimiś nadnaturalnymi zdolnościami i jest jedyną kompetentną wyrocznią w pewnych sprawach. Grozi mu to, że wobec osób bez takich uzdolnień zachowuje się często wyniośle, zaczyna w nim dominować pycha i poczucie własnej nieomylności. Taka osoba uważa się często za artystę w swoim zawodzie, traktując swe działania bardziej jak sztukę niż naukę. Otrzymywane wówczas wyniki zaczynają być niepowtarzalne, a ich wiarygodność spada do zera. Ponadto wiele wyników negatywnych raczej się pomija aniżeli wyciąga z nich wnioski, co do samej radiestezji. Dobrze rozumiem ten mechanizm patrząc wstecz na wiele lat swoich badań, bowiem i u mnie odgrywał on istotną rolę. Dlatego po wielu latach swoich badań i przemyśleń zajmowanie się radiestezją uważam za niebezpieczne.
Połknięcie haczyka
Ze świadectw ks. Jaquesa Verlinde [7] wynika, że szereg ludzi praktykujących różdżkarstwo faktycznie otrzymuje pewne nadnaturalne umiejętności. Najczęściej jednak nie poprzestają oni na szukaniu wody. Możliwość uzależniania i podporządkowania sobie innych ludzi stanowi dla nich pokusę nie do przezwyciężenia i wówczas różdżkarstwo przekształca się w pewne magiczne formy uzdrawiania czy, w skrajnych przypadkach, szkodzenia ludziom na odległość. Takie uzależnienie powoduje często wyraźne zmiany w sposobie zachowania, w stosunku do Kościoła i do wiary.
Człowiek zaczyna uważać, że Bóg przestaje mu być potrzebny, bowiem rozwiązanie swoich problemów można osiągnąć przy pomocy działań magicznych, bez konieczności uporządkowania swoich relacji z Bogiem. Jest to wyraźna iluzja samowystarczalności prowadząca w konsekwencji do wyraźnych negatywnych zmian w zachowaniu oraz psychice osoby praktykującej różdżkarstwo.
Psychiczne wraki
W radiu BBC w cyklicznym programie Network U.K. (Z życia kraju) słyszałem kiedyś krótką audycję p.t. "Occult" dotyczącą parapsychologii. Brało w niej udział kilka osób, m.in. pastor, prawnik i psycholog. Informowano w niej o przerażających skutkach zabawiania się okultyzmem, do której to dziedziny należy również radiestezja. Ludzie uprawiający wahadlarstwo przez dłuższy czas, prędzej czy później, płacą okrutną cenę za swoje zaangażowanie, stając się wręcz psychicznymi wrakami. Uczestnicy audycji nie potrafili znaleźć żadnej recepty, aby temu zapobiec. Stwierdzili tylko, że nie da się rozwiązać tego zagadnienia środkami prawnymi. Moje osobiste kontakty i rozmowy z ludźmi uprawiającymi czynnie różdżkarstwo, niestety w pełni potwierdzają istnienie tego zagrożenia i to zarówno dla wiary, jak i zdrowia, nie tylko psychicznego.
Ojciec kłamstwa
Pismo Święte nie pozostawia wątpliwości, co do tożsamości ojca kłamstwa. Jest nim szatan (Jan 8,44), który jest bytem zbyt inteligentnym, aby kłamać w sposób ewidentny i łatwy do zdemaskowania. Jego subtelne sztuczki polegają na przedstawieniu kłamstwa w otoczeniu wiarygodnych prawd i półprawd, jak miało to miejsce przy kuszeniu Adama i Ewy (Rdz 3,4-5). Informacje przekazywane przez siły demoniczne są często mieszaniną prawd oraz kłamstw, noszących pozory prawdy.
Ostrzeżenie
Z tego, co powiedzieliśmy do tej pory, wiarygodność rezultatów otrzymywanych przez radiestetów jest bardzo wątpliwa. Dlatego pragnę przestrzec, zwłaszcza osoby szczególnie poświęcone Bogu, czyli kapłanów i wspólnoty zakonne i proszę ich, aby nie firmowały autorytetem swojego stroju duchownego tak ryzykownych eksperymentów (patrz Dodatek na końcu książki). Często w dyskusjach z ludźmi praktykującymi różdżkarstwo słyszę, bowiem argument, że przecież wahadełkiem posługują się osoby duchowne. W mojej opinii eksperymenty z wahadełkiem odwracają uwagę ludzi od wszechmocy i miłosierdzia Boga, niepotrzebnie powodując zamęt w ich życiu duchowym. W Nowym Testamencie w Dziejach Apostolskich mamy wyraźne ostrzeżenia przed posługiwaniem się magią. Przykładem jest potępienie maga Elimasa (Dz 13,6-12) i opis palenia ksiąg magicznych w Efezie (Dz 19,18-19). Można przyjąć, że było to również ostrzeżeniem przed posługiwaniem się różdżką oraz wahadełkiem.
Radiestezja a Biblia
W trakcie mych badań docierały do mnie najróżniejsze nieprawdopodobne teorie, łącznie z taką, która zakładała, że Mojżesz uderzający laską w skałę na pustyni prezentował pierwowzór praktyk radiestezyjnych wyszukiwania wody - Księga Wyjścia (Wj 17,6). Laska ta jednak służyła do uderzenia o skałę, a nie wskazywania położenia w ziemi domniemanych żył wodnych, jak chcą niektórzy różdżkarze. Przypis do Pisma Świętego Starego Testamentu Biblii Poznańskiej (wyd. Pallottinum, Poznań 1982) podaje, co następuje: "Rabini uważali, że skała ta towarzyszyła potem Izraelitom w sposób cudowny przez cały czas trwania wędrówki. Echem tego zapatrywania jest Pierwszy List do Koryntian (10,4), por. także Ps 18,3, gdzie Bóg jest zwany Skałą Izraela". Warto też pamiętać, że przy pomocy tej samej laski Mojżesz sprowadził plagi na Egipcjan (Wj.7) oraz spowodował rozstąpienie się wód Morza Czerwonego (Wj.14). Jest oczywiste, że tego rodzaju działania stanowczo przekraczają możliwości współczesnych różdżkarzy. Księga Ozeasza (4,12), w wersecie stanowiącym aluzję do praktyk posługiwania się różdżką, porównuje "zasięganie rady u swego drewna" do nagannego aktu cudzołóstwa stanowczo obrażającego Boga. Biblia Tysiąclecia w przypisie do tego wersetu wyjaśnia, że chodzi tu o technikę rabdomancji (inna nazwa praktyk różdżkarskich).
<< cofnij