2. NASZE BADANIA
Grupa poznańska, która zajęła się badaniami nad radiestezją, składała się z 4 osób. Kierownikiem grupy był prof. dr hab. Henryk Szydłowski, kierownik Zakładu Nauczania Eksperymentu Fizycznego Instytutu Fizyki UAM. W naszych pracach brali również udział mgr fizyki Ewa Ogórkiewicz-Szulczewska, mgr fizyki Roman Smuszkiewicz i piszący te słowa. Badania rozpocząłem jesienią 1974 r., a cały zespół ukonstytuował się w maju 1975 r. W ramach zespołu badawczego zajmowałem się nie tylko całością zagadnienia, ale także teoretycznym wyjaśnieniem wyników eksperymentalnych jak i całego zagadnienia, doborem, wykonaniem i interpretacją eksperymentów oraz weryfikacją różnych hipotez. Trzy osoby pracujące w naszym zespole posiadały szczególne uzdolnienia różdżkarskie i stosowały wahadełka. Ja natomiast nauczyłem się wykrywania tak zwanych żył wodnych przy pomocy podniesionych rąk, jak to podobno praktykuje się w Indiach. Według tej metody pojawiające się mrowienie dłoni ma świadczyć o występowaniu tajemniczego promieniowania.
2.1. POCZĄTEK BADAŃ
Byłem wielkim zwolennikiem radiestezji
Byłem wówczas wielkim zwolennikiem radiestezji. Moja entuzjastyczna postawa uległa zmianie dopiero po podsumowaniu rezultatów obozu naukowego w Objezierzu k/Obornik Wlkp. w roku 1981, a stała się jeszcze bardziej krytyczna po opracowaniu wyników dwóch następnych obozów naukowych: 1982r.- Gniezno i 1983r.- Strzelce Krajeńskie. Po tym ostatnim obozie, i po przeanalizowaniu wszystkich dotychczasowych wyników, zmuszeni byliśmy definitywnie zakończyć nasze badania. W sumie w terenie odbyło się 8 obozów naukowych głównie z udziałem studentów fizyki oraz członków naszej grupy badawczej. Równolegle do badań terenowych przebiegała praca doświadczalna w laboratorium i interpretacja teoretyczna wyników w naszym Zakładzie Nauczania Eksperymentu Fizycznego Instytutu Fizyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu przy ulicy Grunwaldzkiej 6. Opracowanie wyników stanowiło temat siedmiu prac magisterskich, których byłem opiekunem.
Geologia, elektrochemia, neurologia
Badacz zajmujący się radiestezją napotyka na podstawową trudność, którą stanowi brak wiarygodnych danych. Po weryfikacji dostępnych informacji z tej dziedziny należy się zapoznać z innymi dyscyplinami nauki, niezbędnymi przy wyjaśnianiu zagadnień radiestezyjnych. Ich wachlarz jest bardzo szeroki; od zagadnień geologii, elektrochemii przez fizjologię, zwłaszcza neurologię, aż do psychologii. Rozmowy ze specjalistami z tych dziedzin stanowiły dla nas źródło bardzo cennych informacji. Szukaliśmy również kontaktu z różdżkarzami zdolnymi do praktycznej weryfikacji naszych hipotez.
2.2. BADANIA NAD WAHADŁEM
W naszych pracach dążyliśmy do opracowania fizycznych podstaw działania instrumentów radiestezyjnych. Z dwóch tajemniczych przyrządów radiestezyjnych, jakimi są różdżka i wahadełko, na początku naszych badań zajęliśmy się tym ostatnim, ponieważ łatwiej się nim posługiwać. Trzeba było sprawdzić, jakie parametry fizyczne są tu istotne. W pierwszej kolejności badaliśmy materiał stosowany do wykonywania wahadełka. Okazało się, że pozytywne rezultaty osiągano zarówno z metalami magnetycznymi (żelazo) jak i niemagnetycznymi (mosiądz i miedź) oraz izolatorami (szkło, tworzywa sztuczne, a nawet plastelina), jak również materiałami organicznymi, np. owoc kasztanowca. Wahadlarze często używają małych wahadełek z ostrym czubkiem, zwłaszcza przy pracy z mapą, co ma dawać bardziej precyzyjne ustalenia.
Teoria wahadła
Teoria wahadła zajmuje kilka stron w każdym uniwersyteckim podręczniku fizyki. Pomijając wzory matematyczne można powiedzieć, że drgania wahadła polegają na okresowej zamianie energii ruchu (energii kinetycznej) na energię przyciągania ziemskiego (energię potencjalną). Wahadło wytrącone ze stanu spoczynku podczas wychylania lekko unosi się tracąc prędkość aż do zatrzymania ruchu, następnie opada znowu nabierając prędkości. W położeniu środkowym, najniższym, osiąga prędkość maksymalną i dalej znowu się wznosi wytracając prędkość. Jeśli do układu nie dostarczamy energii z zewnątrz, energia wahadła powoli zamienia się na ciepło, wskutek oporu stawianego przez powietrze, tarcia w nitce, na której zawieszono ciężarek, bądź tarcia w łożysku. W miarę upływu czasu, w wyniku utraty energii, drgania stają się coraz mniejsze, co w końcu powoduje zatrzymanie wahadła. Czas, w jakim wahadło z jednego skrajnego wychylenia poprzez drugie skrajne wychylenie wraca z powrotem do pierwszego nazywamy okresem wahadła, a ilość przebiegów wahadła w jednej sekundzie nazywana jest częstotliwością drgań.
Mimowolne drgania mięśni
Zawieszając skupioną w małej objętości masę na bardzo cienkiej i elastycznej nitce, minimalizujemy straty energii, osiągając wydłużenie czasu wahania. Tak dzieje się również, kiedy obrączkę zawiesić na długim kobiecym włosie, co dla wahadłującego może mieć znaczenie psychologiczne lub wręcz magiczne. Pierwsze próby posługiwania się wahadełkiem wykonywano często właśnie przy pomocy złotej obrączki zawieszonej na włosie. Pozycja ręki trzymającej wahadło jest stosunkowo męcząca, co w rezultacie powoduje zmęczenie pewnych partii mięśni i mimowolne ich drganie. Drgania mięśni powodują dostarczanie energii do układu wahadła zawieszonego na nitce, pobudzając z kolei do ruchu samo wahadło. Radiesteta obserwujący drgania wahadła może im przeciwdziałać przez ich kompensowanie ruchem ręki bądź je wzbudzać przez podtrzymywanie drgań. Konieczna tu jest obserwacja wahadła i dlatego dobre rezultaty osiąga się przy pracy z wahadłem błyszczącym. W naszych badaniach zaobserwowaliśmy też pewną prawidłowość. Zamknięcie oczu powodowało wytłumienie drgań wahadła, a osoby niewidome w ogóle nie mogły się nim posługiwać.
Okres drgań wahadła zależy bezpośrednio od długości nici. Dla wahadła o długości 25 cm okres drgań wynosi 1 sekundę. Przy wahadle 4 razy krótszym (6,25 cm) otrzymujemy dwa okresy drgań na jedną sekundę. Okres drgań jest wprost proporcjonalny do pierwiastka kwadratowego z długości nici. Badając amplitudę, czyli odległość między dwoma skrajnymi położeniami wahadła w zależności od długości nici, w czasie pomiarów przetestowaliśmy kilkadziesiąt osób. Najlepiej w ręku radiestety poruszało się wahadło o długości 5-30 cm, przy czym długości były różne dla różnych osób. Nie zaobserwowano jednak występowania jakiejś jednoznacznej zależności od długości nici. Gdyby ręka miała drgać z określoną częstotliwością, to należało się spodziewać drgań wahadła jedynie przy określonej długości nici. Tak jednak nie jest. Wskazuje to na bezpośrednią zależność ruchów wahadła od zmysłu wzroku, pozwalającego na korelowanie drgnień ręki z ruchami wahadła.
Wzmacniacz mechaniczny
Nasze badania potwierdziły, że wahadełko jest wzmacniaczem mechanicznym o bardzo dużym wzmocnieniu (200 do 300 razy). Stwierdziliśmy to doświadczalnie. Przy takim wzmocnieniu drgnienie ręki zaledwie o 0,1 milimetra powoduje 2-3 centymetrowe wychylenie wahadła. Warto dodać, że drgnienie ręki o 0,1 milimetra jest zupełnie nieuchwytne zarówno dla różdżkarza jak i obserwatora. Zaobserwowaliśmy również, że różdżkarz wprawia wahadło w ruch nie przez jednostajne kiwanie ręką (co wydłużałoby czas rozbujania wahadełka), lecz przez serię pojedynczych drgań. Doskonale widać to, gdy patrzymy na rękę radiestety a nietrzymane przez niego wahadło.
Wzór matematyczny
Dla bardziej dociekliwego czytelnika podaję, że można wyznaczyć wzmocnienie wahadła przez jego zawieszenie na sztywnym podłożu i wprowadzenie go w ruch. Liczymy ilość okresów (wahnięć w kierunku tam i z powrotem) do momentu, gdy amplituda zmaleje do wartości 1/e równej około 0,37 wychylenia początkowego. Oznaczmy tę wartość przez N. Wówczas wzmocnienie K wyniesie A x N. Możemy też liczyć wahnięcia do momentu, kiedy amplituda zmniejszy się o połowę i wówczas współczynnik wzmocnienia obliczamy ze wzoru:

gdzie N0,5 oznacza ilość okresów potrzebnych do zmniejszenia amplitudy o połowę. W naszym doświadczeniu otrzymaliśmy N = 100, co odpowiada wartości N0,5 na poziomie 70 i współczynnikowi wzmocnienia ponad 300. Jeżeli ręka drgałaby równomiernie z amplitudą np. 0,1 mm, to dopiero po 70 okresach wahadełko osiągnęłoby amplitudę 1,5 cm, czyli połowę maksymalnej wartości. Tymczasem obserwowaliśmy, że u różdżkarzy następuje bardzo szybkie osiągnięcie maksymalnej amplitudy, np. po 5-10 sekundach, czyli najwyżej kilkunastu okresach.
Poziom podświadomości
Wyobraźmy sobie dziecko siedzące na huśtawce. Jedna sekwencja pchnięć spowoduje rozbujanie huśtawki, inna może doprowadzić do wytłumienia jej ruchu. Innymi słowy pchnięcia muszą być skorelowane w czasie. Podobnie drobne drgnienia dłoni różdżkarza obserwującego wahadło mogą wzmocnić jego drgania, bądź je wytłumić. Sam proces wzbudzania niekoniecznie musi być świadomy i może zachodzić na poziomie podświadomości.
Kształty i drgania.
Zmysł wzroku odgrywa tu jeszcze jedną ważną rolę. Jak podają sami różdżkarze w swej literaturze, wahadełko odtwarza w pewnym sensie kształty, np. nad linią prostą drgania są równoległe lub prostopadłe do niej, a nad kołem - kołowe? W przypadku nożyczek nad rękojeściami zaobserwujemy drgania kołowe, a drgania proste - nad ostrzem. Przy kształtach nieregularnych wahadełko w ręku różdżkarza zatrzymuje się. Efekt ten wykorzystuje się przy konstruowaniu tzw. odpromienników, mających zniwelować szkodliwe wpływy tzw. żył wodnych. Kształty odpromienników są bardzo często nieregularne. Układając w tzw. miejscu zapromieniowanym, np. kłębek drutu (chodzi tu raczej o kształt, a nie metal) obserwuje się zatrzymanie wahadełka, co według różdżkarza ma świadczyć o zniwelowaniu szkodliwego promieniowania. Jednocześnie należy pamiętać, że sam kształt takiego odpromiennika jest zbyt skomplikowany, by ruchy wahadełka mogły odtworzyć jego zarys. Według mnie, działanie odpromienników ogranicza się wyłącznie do wspomnianego aspektu psychologicznego.
Mechanizm kompensacji
Wykonajmy pewien eksperyment. Spróbujmy utrzymać ołówek na czubku palca w pozycji pionowej. W tym celu musimy wykonywać drobne korekcyjne ruchy dłonią, zapobiegające spadaniu ołówka. Mózg człowieka posiada zakodowany odpowiedni program umożliwiający wykonanie takiego przedsięwzięcia. Jest on jednak dostosowany do bryły sztywnej. Natomiast różdżka, czy też wahadełko, które są wzmacniaczami mechanicznymi, powodują pewne przekompensowanie. Zamiast utrzymać wahadełko w pozycji nieruchomej, inicjujemy jego drgania (czy też drgania czubka różdżki). Nasz mózg daje się niejako oszukać przez nietypowe dla niego zachowanie. Jest to mechanizm kompensacji.
2.3. BADANIA NAD RÓŻDŻKĄ
Drugim przyrządem radiestezyjnym jest różdżka. Dawniej posługiwano się sprężystą gałęzią o kształcie rozwidlonym. Współcześni różdżkarze stosują najczęściej różdżkę z drutu stalowego o długości 30-40 cm z mosiężnymi rękojeściami o długości około 10 cm. Czubek łączący oba druty jest błyszczący i również wykonany z mosiądzu. Różdżka trzymana jest w taki sposób, aby jej rękojeści znalazły się możliwie dokładnie w linii prostej. Powstaje w ten sposób dźwignia o dużej przekładni, przy czym sprężystość materiału może powodować złudzenie, że różdżka wykonuje samoistne drgania. Znajduje się ona w równowadze nietrwałej. W pewnych sytuacjach może dochodzić nawet do trzydziestokrotnego wzmocnienia drgnięcia ręki trzymającej różdżkę. Przy odpowiednim skręceniu rąk możemy zaobserwować tzw. wybicie różdżki, kiedy błyszczący czubek przemieszcza się gwałtownie w górę lub w dół. Mamy tu również do czynienia z mechanizmem kompensacji, który został omówiony wyżej. Literatura różdżkarska zaleca początkującym adeptom takie trzymanie różdżki, by jej czubek wskazywał linię horyzontu, podczas gdy łokcie powinny być mocno przyciśnięte do klatki piersiowej. Jeśli się zastanowić, to staje się jasne, że w miarę oddychania i poruszania się klatki piersiowej, przyciśnięte łokcie będą się również poruszały. Obserwowany czubek zacznie, więc wykonywać drgania, które mózg będzie się starał skompensować. Musimy również uwzględnić możliwość występowania niekontrolowanych drgań zmęczonych mięśni. Rezultatem takiego procesu może być subiektywne wrażenie, że różdżka wykonuje samoistne ruchy. W naszych badaniach zajęliśmy się również innymi rodzajami różdżek, łącznie z chętnie stosowaną różdżką jednoramienną, tzw. hiszpańską. Badania wykazały, że wszystkie one są wzmacniaczami mechanicznymi, o prawie trzydziestokrotnym stopniu wzmocnienia.
Teoretycznie możliwe jest nawet jeszcze większe wzmocnienie, ale w praktyce tylko takie udawało się nam uzyskać. Wcześniej wspomniałem o związku między kształtem badanego przedmiotu a ruchami wykonywanymi przez wahadło. Podobny mechanizm daje się zaobserwować przy posługiwaniu się różdżką. Jeden ze znajomych różdżkarzy wyznał, że kiedy nie bardzo wie, gdzie się znajduje tzw. żyła wodna, to najczęściej lokalizuje ją pod środkiem drogi, wzdłuż jej osi. Występuje tu, więc swoisty punkt lub kierunek odniesienia (np. droga czy miedza), sugerujący różdżkarzowi pewne zachowania. Podobne reakcje zaobserwowałem i u innych różdżkarzy.
<< cofnij